11 maja 2008

Zagrałam na skrzypcach. Dziś. Tylko dla Ciebie. Po raz pierwszy i ostatni na skrzypcach z alabastru. To wszystko dla Ciebie mój ukochany, za to co dawałeś mi. Nigdy nie zapomnę blasku księżyca i płatków róż, którymi obsypywałeś mą twarz. Spij krew z mych ust, nasyć się nią. Jesteśmy wampirami, Noc naszą matką, ojcem Mrok. Nic nie zatrzyma nas, niezwyciężeni. Zaspokoimy się tylko swoja miłością. Nieśmiertelni na wieki razem.
Twój głos ukoi każdy lęk. Gram na skrzypcach, wciąż- prosiłeś mnie o to. Daj swą dłoń, niech purpura popłynie. Ulećmy razem w noc, zabierz mnie tam znów, gdzie słychać szelest ust.

kłosy

kiedy idziesz
nie muszę patrzeć
wiem oddech twój ubarwia kłosy
stoję pod drzewem chowam się
tak będzie dłużej
nikt nie powie że to dziecinne
słońce stopniało leniwie

zatańcz proszę


Eilera - Ambiguity

9 maja 2008

*** ( cicha impresja bez tytułu spowodowana cudownym zapachem bzu i jaśmnu, skelcona na prędce pod koniec lekcji matematyki)

cichym wiatrem twoich rąk
płatkiem warg
miękkim miękkością jaśminu

zapachem tak lekkim
że tylko muska skórę
po wewnętrznej stronie łokcia
i na skroniach

na woskowych opuszkach palców
cienkie linie
negatywem odbite na mojej skórze
plasterki naskórka jęczą cicho

dotykiem