Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiktor Złotnicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiktor Złotnicki. Pokaż wszystkie posty

30 sierpnia 2008

Teraz nasz blog jest również dostępny pod adresem:
www.tekstyl.tk

To jest tylko alias, odwołanie do tej strony, więc wszystko jest po staremu :) Myślę, że im krótszy adres, tym lepiej.

I jeszcze jedna informacja - do tomiku "Adsumus" dołączymy również nasze wiersze w klimacie tego wieczorka, których nie wystawiliśmy. Czy ktoś ma jakieś konkretne propozycje? Bo ja myślę, że możemy wrzucić te:

Marta S. - *** (Z żywego drzewa...) /co prawda on był, tyle że fragment, można by dać całość/; Anioł Stróż; Deszcz po nocy /to samo, tylko fragment był/
Paulina Amelia - *** (I utuliłam cię do snu); *** (A kiedy śnię...)
Marta G. - Jestem Tobie; *** (Nie jestem Julią...); Wciąż kłamiesz
Katarzyna - Wrona; *** (Zostań tu...); *** (I te słowa, co nie dotknęły papieru...);
Emila - Antidotum
Maciej - O niej
Paweł - Zapach mokrej ziemi; Jak latarnie
Wiktor - Kłosy; *** (Nie idź, zostań do jutra...)

Co jeszcze?:)


11 maja 2008

kłosy

kiedy idziesz
nie muszę patrzeć
wiem oddech twój ubarwia kłosy
stoję pod drzewem chowam się
tak będzie dłużej
nikt nie powie że to dziecinne
słońce stopniało leniwie

zatańcz proszę


Eilera - Ambiguity

23 lutego 2008

Andrzej Sapkowski, "Narrenturm"

Narrenturm to wydana pięć lat temu pierwsza część trylogii husyckiej autorstwa Andrzeja Sapkowskiego. Mnóstwu czytelników po usłyszeniu tego nazwiska przed oczami wesoło tańczą wiedźmin, elfy, czary, fantasy, sikanie do ogniska. Fantasy - oznacza oderwanie od rzeczywistości. Jednak nie całkowite. Oto bowiem pan Andrzej chwyta nas za rękę i prowadzi do świata, o którym nigdy wcześniej nie pisał, ale który kiedyś istniał.
Wiek piętnasty był niezwykle ciekawym okresem w historii Europy, toteż nic dziwnego, że ktoś w końcu się zainteresował nim jako tłem do powieści. Jest rok 1422. Śląsk. Niejaki Reynevan Bielau, szlachetnie urodzony młodzieniec, który jak na swój wiek wielką zdobył wiedzę w dziedzinie medycyny i magii, wpada w niezłe tarapaty. Oczywiście, zaczyna się niewinnie - w łóżku panienki Adeli Sterczy w świdnickim klasztorze. No może nie do końca niewinnie, ale romantycznie. Jednak romantyzm i skobel od drzwi z impetem wylatują przez okno, kiedy do sypialni wpadają bracia małżonka pani Adeli. Przyjmują na siebie rolę mścicieli. Zaczyna sie szaleńczy pościg, najpierw po Świdnicy, a potem na całym Śląsku. Jakby tego było mało, Reynevanem interesuje się również Święta Inkwizycja za jego niezbyt czyste praktyki leczenia, a także diabelskie pomurniki, zagadkowo zamieniające się w rycerzy w czerni. Jednak młody szlachcic, któremu sam Zawisza Czarny nie wróży śmierci naturalnej, nie jest sam. Szybko znajduje towarzyszy - Szarleja i Samsona Miodka, postaci tyleż ciekawe, co pomocne. Nie brakuje elementów fantasy, duchów, upiorów, sabatów czarownic i magików. Opisy miast, zwyczajów, potraw i archaizacja dialogów w niezwykły sposób wprowadzają nas w piętnastowieczny Śląsk.
Przygoda za przygodą, pościg za pościgiem, zwroty akcji i niezwykłe, barwne postaci. Sapkowski nie daje nam się nudzić. Wszystko okrasza sporą porcją staroniemieckich i staropolskich przekleństw, wywołujących głośny śmiech i te uciążliwe pytania członków rodziny: "Z czego się śmiejesz?" No ale jak może nie cieszyć nazwanie Szatana "w rzyć jebanym katamitą"?

11 lutego 2008

rozleje się nade mną błękit karaibów
ptaki będą krążyć bezgłośnie
nikt nie spyta co tu robię
pięknie będzie można umrzeć






inspiracja: Carribean Blue - Enya

4 lutego 2008

tkwi śpiąc niespokojnie

zawsze tam
gdzie lodowaty wiatr czerwieni policzki
bo ciepły dom nie jest dla mnie
i krew płynie wolno
zimna bez towarzystwa
po co się silić
na pozory życia
nie chcą mnie przy ogniu
bo ciągle kogoś kolę
ale
za kośćmi z lodu
i dziurą po sercu
tkwi śpiąc niespokojnie
mała
brudna
pestka tęsknoty

24 stycznia 2008

czekam tylko dziś na miękki mrok
brakującego mi ciepła krwi
pod skórą wieczorną
myśli kołyszą się jednostajnie
w rozmytym żółtym świetle
zimnymi ramionami tuli poduszkę
przyszła noc koloru mleka z miodem
chodź
nie leż tak






inspiracja: Coldplay - Warning Sign

10 stycznia 2008

bądź mi chłodną dłonią
na gorącym czole
przyjdź
ucisz głosy
co każą mi umierać
siądź i głaszcząc głowę powiedz
że wszystko będzie dobrze
bo bez ciebie nigdy
bez ciebie
zapomnę kolor trawy
krwi i pocałunku

18 grudnia 2007

Łasiła się prosta piosenka i kot

wracam po latach pył przykrył wczoraj
nie chcę pamiętać ból jest zbyt tępy
chłód w domu wiatr wyrzuca kiedyś
choć było pięknie ciepło gładziło
policzki kochanków dłonią miękką
łasiła się prosta piosenka i kot

a potem spłoszone wszystko uciekło
przewrócone sprzęty tynk i pył z sufitu
i chłód pełznie cicho po brudnej podłodze
kominek wciąż stoi i czeka na ogień

8 grudnia 2007

***



jutro
namacam
twój szept



30 listopada 2007

Miękkiej trawy i braku reszty.

Chcę miękkiej trawy i braku reszty. Chcę ciepłego wiatru. Leżę na zielonej łące i patrzę na fioletowe niebo, złote chmury na nim. Płyną powoli. Nic nie robię, nie czuję ani zimna ani ciepła. W oddali drzewa szumią monotonnie. Nie ma nikogo. Nie wstaję. Nie muszę, bo obok mnie leżysz ty. Jeszcze cię nie znam, ale to nieważne. Trzymam cię za rękę. Patrzymy w niebo, nic nie jest ważne. Cienką strużką płynie krzyk, smutek i małostki. Czarna woda, która ciążyła mi wewnątrz. Już jej nie ma. Jestem czysty, jestem wolny. Jestem martwy.

28 listopada 2007

Nasze miejsca - Wiktor

Między pogodnie szumiącymi drzewami wije się wąziutka ścieżka. Omija pagórek, biegnie wzdłuż kamiennego murka a potem znika, by dołączyć do asfaltowej drogi, stracić swa tajemniczość. Jednak nie myślmy o nowoczesnej ulicy, pełnej ludzi i samochodów. Chodźmy tą ścieżką.
Przechodzień, który chce jedynie sobie skrócić drogę do miasta, zobaczy tylko chowającą się za drzewami plebanię, wdeptane w miękką ziemię szkło rozbitych butelek i widoczne znad murka dachy domów.
My nie idziemy do miasta, tylko na cmentarz. I już tu jesteśmy. Na Starym Cmentarzu Za Plebanią.
Na sięgającym nam do ramion murku zobaczymy wykute w piaskowcu płyty, na których staroniemieckim, gotyckim pismem wyryto imiona i nazwiska zmarłych. Niektóre wyrazy są już bardzo niewraźne, inne - całkiem zatarte. Tutaj kiedyś była podobizna zmarłego, a tutaj epitafium. Ci ludzie odeszli. Później ich ukochani i ukochane przychodzili, aby powspominać, a wszystkie ich myśli miały jedno imię - Pamiętam. Potem również oni zniknęli, a teraz przechodnie depczą ich nagrobki.
Tak, są tu jeszcze inne groby. Między drzewami widać dawne nagrobki, teraz zniszczone i poprzewracane. Spod pękniętej kamiennej płyty wyrasta bluszcz. Czy zmarła kochała to drzewo? Czy wiedziała, że tutaj ją pochowają?
A może kiedyś żyła w tym mieście pełna smutku dziewczyna. Nie była piękna ani brzydka. Niczym się nie wyróżniała. Przypadkowy mężczyzna zobaczył, jak siedzi na ławce i płacze. Usiadł koło niej i spytał, co się stało, ale nic nie powiedziała. Przytuliła się do niego i umarła. Był na jej pogrzebie, a potem wyruszył w świat. Spotkał wielu ludzi i wiele przeżył. Aż w końcu poczuł, że jego życie się kończy. Wrócił do swojego miasta, ale nikt tam już o nim nie pamiętał. Poszedł na cmentarz i znalazł grób nieznajomej dziewczyny. Nie było tam żadnego kwiata ani świecy, tylko pożółkłe liście. Stary człowiek zasadził bluszcz. Wkrótce umarł. Po latach i o jego grobie zapomniano. W małym klombiku, który postawiła jego daleka krewna, znalazło się ziarenko klonu. Wiele lat minęło, aż wyrosło coś przypominającego młode drzewko. Ktoś powiedział, że będzie tutaj ładnie pasowało i nie usunięto go. Wyrosło na okazały klon, którego pień oplotły zwoje bluszczu z grobu nieznajomej. Smutna dziewczyna wciąż tuli tego samego mężczyznę.
Ale tak pewnie nie było. Żyli normalnie, umarli ze starości, ich bliscy płakali i sami umarli. I tak dalej. Groby znikają w ziemi.
Nikogo tutaj już się nie chowa. Nikt o tym miejscu nie pamięta. Nocą zjawiają się tutaj pijacy i pseudosataniści. Smutna dziewczyna wciąż tuli nieznanego sobie mężczyznę.


Ps. Naprawdę nie jestem pewien, jak odmienić słowo murek... :D

15 listopada 2007

siedzą za mną

siedzą za mną
i są szczęśliwi
tylko z wierzchu
zawsze coś

ty jesteś daleko
nawet nie wiem
czy naprawdę
ściskam twoją dłoń
znam tylko ją
reszta nieważna

twoja ręka
staje się zimna i bezwładna
ale to niczego nie zmienia