Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mateusz Sądaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mateusz Sądaj. Pokaż wszystkie posty

29 stycznia 2010

27 stycznia

pomiędzy stajnią dla konia
śmierci
śpimy we trzech
głod-mord i katorga

otwieramy dżumiaste dymnice
skalpelem w kolorze wschodzącego słońca
a potem
dla niepoznaki
przysypujemy go palonym wapnem

idziemy do krematoriów
a tam
bawimy się w chowanego

granica zabawy
to nienawiść
i człowieczeństwo

pamięć
pamięć
doświadczenie

1 grudnia 2008

Nazywam się zimne i nieruszone.
Jestem nieodpowiednie, niedouczone.
Nazywam się tobą i twoją nocną marą.
Nazywam się luminescencją- światło.

25 listopada 2008

Pisany wodami

dzień taki jak ten
odbity w szybach wystaw sklepowych
i źrenicach w światłach skąpanych
wart jest więcej niż atlantyda

dzień rześkim wieczorem spojony
zmącony powiek napastliwym drganiem
istnieje tylko pomiędzy
licznymi kroplami fantazji

sercem karatów rozlicznych otwieram
podwoje torów i stacji do nieba
łaknę spokoju jak drzewo zwalone
znad pół przymknietych oczu wędrowca

rozplącz zapadłe pęta marzenia
i tchnij w nie krwi osocza kanistry
zdejmij przepaskę na oczy
i pokaż jak myśl może być żywa

10 listopada 2008

Accomplissement

biegnąwszy przez grodzone makami ogrody
spojrzałem na włosy strapione z tęsknoty
osnute domieszką imbirowej nocy

słońce sypało nad głową kopiejkami skrów
a księżyc wygrywał na cymbałkach melodie
ciszą śpiewaną i półmrokiem

to właśnie
Bóg stworzył siódmego dnia

9 listopada 2008

tańczę w ciemnościach
zamykam oczy wysuwam ręce
zapuszczam pąki korzenie tańczę jak niewidomy
to chyba koniec krańca ciała

nie jechaliśmy transsyberykiem chciałem
tak długo w ciszy chciałem w jasności z tobą tańczyć
a teraz zrzucam skórę jak żmija
i zimno mi
i okno tak daleko
zimno

nie widziałem nowych miast
czy juz nie ma nic wiecej
do zobaczenia
oprócz ciemności
w której tańcząc
szaleńczo jestem wirtuozem słowa
dla siebie


wysuwam język
głaszcząc skorupę świata
językiem
wszystkimi zmysłami
w ciemnościach
łaknę życia
ale już na ciepło

tanczę w ciemnościach

1 listopada 2008

Chochoły się palą się gnieżdzą się gaszą
zapach lawendy nazywasz dymem łzawiącym
brzydota nazwana brzydotą nią pozostaje
a róża bez płatków nie jest kamieniem
tylko różą bez płatków przekwitłą ale kwiatem

22 października 2008

źli państwo przyszli palić mosty na wstążkach
obwiązanych cekinami nużącymi oczy
mosty na wstążkach się palą się łuszczą
jak ciała nad ranem wyżute ze wstydu

mosty się gaszą w rwącej rzece odchodów
wymiocin i wspomnień zmieszanych z błotem
jak gdyby one warte siebie i obdarte ze skóry
zero szacunku i sentymentu kiedy rwie żołądek

porywa biały kruk nić porozumienia i zżera
bez łezki ni z oka ni z krocza ni szmaty
z krwi nie pożałuje a juz łez tym bardziej
bez litości na pokaz bo chciał być czarny


-------------------------
tym wierszem otwieram mój maleńki-dlamniewielki projekt "Mosty wiszące na wstążkach". Zapraszam :)

19 października 2008

jak głęboka jest przepaść dolina piaskownica
i jak długo potrafisz w niej kopać
żeby mnie znaleźć
dłoń wystającą z gleby

jak ciężko ci jest nieść me zdrętwiałe ciało
i co w ogóle chcesz zrobić
nie ma już nawet gałek
moich pięknych oczu





pokroisz mnie
wlejesz do kieliszka
zobaczysz
jak tani i pospolity jestem

złoty dwadzieścia z biedronki
pakowany po osiem na zgrzewkę
nie trzeba mnie nawet wyjmować z wózka
wystarczy powiedzieć
made in poland
made for bitterness
żałować że się wypiło

7 października 2008

Promiaro Otoczeń II

zamieniam wspomnienie w zapach
zamieniam marzenia na wzruszenia
wymieniam siebie w kantorze
wymieniam źrenice z kocich na czarcie
wymiatam z zakątków to co zapomniane
przywracam nastroje nuty i odcienie

wracam się umysłowo nie cofam
się przed niczym
nawet przed tym co było mi cierniem
na łodydze róży pięknej wyrosłej
na bagnie skazanej na śmierć
upadłej przez wiatr
nie bagno nie przez przymrozek
lecz chłód człowieka
omszałej i niespryskanej
pachnącej karmelem i dżinem
prażacym z herbaty
rzeczywistosci nieprzywracalnej

to wszystko jedno wielkie
wspomnienie i kszałt
w tęczówce pisanym dymem kadzidła

5 października 2008

Il neige. (a nazbyt dosłowny wiersz)

Zimno mi w dłonie, uszy i pierś.
W środku, na zewnątrz, na wskroś.
Spadł śnieg na ścieżkę i znaki.
Wiatr porwał wełniany szal.
Na drutach nie zrobię drugiego.

Wołanie, upadek i cisza.
Tchnienie i bezdech.

Kwiaty zamarzły.
Nie widzę już nieba.

1 października 2008

Otworzyłem.
Słońca kolbę zamkniętą zachodem,
pomrukiem w zachwycie muśniętą.
Nasz dom złocony spokojem
i ciszą graną strunami, przyśniętą.
Zaczynam od Ciebie posiłek
przy stole rzeźbionym nadtroską.

Nie budź mnie,
proszę.

Kailea II

Ma swoją suknię w żonkile,
ma włosy w promienie.
W głowie łąke tulipanów.
W dłoniach widnokrąg.

Weszłaś ot dzisiaj w herbatę po trzeciej.
Karmelową skórą słodziłaś
stygnącą z dnia na noc.

Spojrzałaś mi prosto pod płuco i rzekłaś,
że jednak potrafię kochać.
Herbatę, deszcz i londyńskie metro
wpół do czwartej nad ranem.

A potem podałaś mi ester z propanowych kwiatów.
Kazałaś mi wąchać aż sam uwierzę,
że metro o poranku bez Ciebie,
nie jest herbatą ni deszczem.

19 września 2008

Do tych którzy myślą, że nie siedzą w wagoniku.

Życie to przejażdzka. Zasiadasz w swoim siodełku. Każde jest takie samo. Każdy dostaje ten sam bilet. Z tą różnicą że za pieniądze nie możesz kupić drugiego. Masz JEDEN, jeden bilet, JEDNĄ przejażdzke. Jak jesteś podczas niej ubrany, ile na ciebie czeka w plecaku zostawionym w szatni, ile jest w twojej głowie. To wszystko jest nieważne. Podczas przejażdzki jesteś taki sam jak inni obok ciebie. Jesteś tak samo zbudowany. A ona TRWA. A ty jedziesz, bo właśnie wkorzystujesz ten bilet. I ktoś krzyknie czasami- "przesuń się, zapłaciłem za tę przejażdzkę!" KŁAMSTWO! Każdy dostał ją na tych samych prawach i tak samo ją zakończy. DOSTAŁEŚ JĄ ZA DARMO. I zawsze możesz zmienić kierunek przejażdzki, bo to TWÓJ JEDYNY, TWÓJ bilet, a kto ma bilet ma władzę. KTO MA BILET? Możesz zwolnić kiedy tylko chcesz, nabrać prędkości i skręcić. Możesz dostać choroby nerwowej, możesz sie martwić, możesz płakać i cierpieć. Możesz oszczędzać, możesz pracować i mieć wielkie domy. Ale kiedy się ZATRZYMASZ, już nie będzie drugiego startu. Więc JEDŹ jak najszybciej, by jak najwicej zaczerpnąć z przejażdzki. Masz ją tylko JEDNĄ.

-------------------
Do tych którzy myślą, że nie siedzą w wagoniku, mają lepsze miejsca lub twierdzą, że ich podróż się skończyła. Do tych którzy myślą o przejażdzce z niedocenieniem i nieuszanowaniem. Do tych którzy widzą kogoś innego zamiast siebie w roli kierowcy "własnego wagonika".

4 września 2008

Pagan Poetry

Granat przekręcił trzech ludzi,
tak sennych jakby im życia
starczyło tylko do umierania.
Tak bladych jak gdyby wrócili
z perłowych fabryk barokowych dam.

Wybuch wojenny co wyrwał z zamyślenia,
pochody niewinnych i nie mniej łatwych.
Wytrącił energie zbieraną
mirą, kadzidłem i skórą.

Trwa wojna na obrazy i detonacje.
Trwa nieprzebrana wojna spojrzeń.
Trwa szermierka soczewek.

Granat przekręcił dokładnie trzech ludzi.
Tak silnych jak gdyby nie mieli
już słabości na rozstanie.

Ściągam sztandar z nad głowy.
Wychodzę.
Wojna niech trwa bez mojej strony.

1 września 2008

Mowa Nasturcji

Przechadzają się... ogrodami, ta para.
I nie ma że wiatr.
Że zima.
Że zamiast oczu jest szklanka.
Że to nie jest jej przyszłość,
bo swoją zostawiła w domu.
Bo tamten przecież nie lubił zimy,
a już tym bardziej przyszłości.

Pośród... nagrobków sunie ich nieznaczna łuna.
Że śmierć ich nie rozłączy, to wiedzą.
Wiedzą też, że ognisty wzrok im rozświetla północ.
Nie księżyc.

Bo księżyc został dziś w domu,
przy drodze mlecznej i marsie.
Bo każdy miał kiedyś czas na
świecenie i prawo
do zgaśnięcia.

Zmarła pośród... nasturcji, ta para.
Zmarła na zimę.

29 sierpnia 2008

Eteryczność

Pachniesz czekoladą z pomarańczą.
Pachniesz buntem i rewolucją.
Pachniesz odsieczą.
Pachniesz.
Pachniesz rozumem.
Pachniesz stylem i dźwiękiem.
Pachniesz ryżem basmati z kurkumą.

Czekolada z pomarańczą rozlala się
po kremowym kocu jak nasz bunt,
o pierwszej nad ranem w piątek wieczorem.
Rewolucja we mnie, tak nagle.
Z odsieczą rozumowi zlęknionemu przez dzień,
zmieniając styl i wydźwiek w pokoju.
Aż posypał się ryż basmati
z bambusowej miseczki.
Zapomniałem dodac kurkumy.

16 sierpnia 2008

65:81

Sen.

Wlewa się nam do gardeł, ociekając.
Jest cichy jak krew w żyłach.
Z wysoka.
Napełnieni po brzegi chmurnością,
zdumieni szelestem spadamy.
Zdumieni ciemno zatrzymujemy
swój smak przed porankiem.

Sen. O jakże głęboki sen.

Niebieskie Światło 2 (Niespełnienie)

idę przed siebie
ze zwiniątkiem w rękach
pode mną trwają słońca i dżdżownice

ide przed siebie
po mleko dla Isaaka
niewiele trwalsza jest łza dziecka
od sentymentu

ide przed siebie
pod wiatr i piasek pustynny
dopełnić natury nadanej
jak drzewo i dom

opadłem na ziemie
Isaak opadł wraz ze mną

zabiłaś
moje dziecko
pustynio

5 sierpnia 2008

Ars poetica

Jeśli to nie jest szczyt moich umiejętności, to szczyt owy wybiega poza granice mojego samozadowolenia.

Ars Poetica jednej nocy

2 sierpnia 2008

O momentach

Żyjemy chwilami, kobiety bardziej od mężczyzn- ale jednak każdy. Od chwili do chwili. Poczęcia do śmierci, pierwszego września końca czerwca, ranka nocy, pocałunku pocałunku. Żyjemy od szczęścia do szczęścia uznając smutek za dół na linii. Żyjemy prosto, jakbyśmy żyli wiecznie i wciąż byli na początku istnienia. Zbieramy uczucia jak zapachy, zapominając o tych które już dawno uleciały, a potem w szoku uświadamiamy sobie że już to znamy. Jeśli są dobre- twierdzimy ze to chwila na którą czekalismy. Jeśli złe- zaczynamy sie modlic aby znikneły. Chwile, niezauważalna kwintesencja bycia człowiekiem- niedoceniona kwintesencja. Dla chomika zamkniętego w klatce każda jest taka sama, każda pachnie sianem i wodą. Nawet śmierć pachnie ściółką, nawet narodziny pachną wodą. Dla człowieka zbiór ten jest nieogarniony, tak jak świat. Człowiek widzi i czuje więcej, doświadcza i przeżywa, gromadzi i zapomina. Zapach koszonej trawy, mokrego asfaltu, krojonych cytryn- chwile. Chwile z których kazdy powinien czerpać radość i szczęście. A zapomina korzystając z prawa niekomputera. Zapomina jak wielkim błogosławieństwem jest życie i zdolność przeżywania chwil z należytą im czcią. Żyjmy i patrzy na dzień jak na każdą chwile z osobna. W nich tkwi piekno. Szczegółach.