4 września 2008

Pagan Poetry

Granat przekręcił trzech ludzi,
tak sennych jakby im życia
starczyło tylko do umierania.
Tak bladych jak gdyby wrócili
z perłowych fabryk barokowych dam.

Wybuch wojenny co wyrwał z zamyślenia,
pochody niewinnych i nie mniej łatwych.
Wytrącił energie zbieraną
mirą, kadzidłem i skórą.

Trwa wojna na obrazy i detonacje.
Trwa nieprzebrana wojna spojrzeń.
Trwa szermierka soczewek.

Granat przekręcił dokładnie trzech ludzi.
Tak silnych jak gdyby nie mieli
już słabości na rozstanie.

Ściągam sztandar z nad głowy.
Wychodzę.
Wojna niech trwa bez mojej strony.

3 września 2008

Zdrajcom się nie wybacza- zdrajców się wiesza
nie podaje się im ręki- tylko łamie palce
nie przepuszcza w drzwiach- zamyka się je przed nosem
jeśli uśmiech to tylko szyderczy
jeśli słowo to tylko złe
jeśli uczynek to tylko morderczy
jeśli spotkanie to tylko na Sądzie Ostatecznym
im nie odpuszcza się grzechów- im szuka się pokuty
nie modli się za za zdrajców - zdrajców się przeklina
na wieki wieków
w czeluściach piekieł
otchłaniach mórz
w każdym zakątku wszechświata
bo ZDRADA to coś niewybaczalnego

1 września 2008

Mowa Nasturcji

Przechadzają się... ogrodami, ta para.
I nie ma że wiatr.
Że zima.
Że zamiast oczu jest szklanka.
Że to nie jest jej przyszłość,
bo swoją zostawiła w domu.
Bo tamten przecież nie lubił zimy,
a już tym bardziej przyszłości.

Pośród... nagrobków sunie ich nieznaczna łuna.
Że śmierć ich nie rozłączy, to wiedzą.
Wiedzą też, że ognisty wzrok im rozświetla północ.
Nie księżyc.

Bo księżyc został dziś w domu,
przy drodze mlecznej i marsie.
Bo każdy miał kiedyś czas na
świecenie i prawo
do zgaśnięcia.

Zmarła pośród... nasturcji, ta para.
Zmarła na zimę.