7 stycznia 2008

promiaro otoczeń

za każdym razem kiedy
patrzysz przez szkło różowym
oblane przedźwiękiem podsłuchuję
jak struną i tętnem obalasz
pojęcie ich świata

zniknąwszy gdzieś rozstaju
mojego naszego pochodu
rozpalasz nietwierdzę pod
strzechą powierzchowności

ironio znikoma truposzu
promiaro otoczeń podejdź
gdzieś bliżej bym spotkał
cię pod pociągiem
lecz żywą

twoją smaczną twarz widelcem
roztrząsać jak krem bez
mleka jak smaku bez zapachu
lubością

5 stycznia 2008

A kiedy śnię
jestem gwiazdą lśniąca
Na niebie
I nie muszę kochać,
Zrzucam kolorowe
barwy świata,
Nie chcę pragnąć,
Leżę na łące i liczę pomarańcze,
mało ich zostało...

po szóste - nie zabijaj

W koronkowej sukience
spragniona siebie
biegnie jakby z wosku dama,
Zapomniane myśli traw
kłują bose stopy,
Frustrująca mowa
kołysze jej marzenia,
Ktoś buduje pałac dla
tej właśnie damy,
Ktoś ogrzewa wspomnienie,
Ktoś trawi burzę,
Ktoś rzucił zapałkę.

Spłonęły myśli traw...
Stopiła się z wosku dama.