9 grudnia 2010

Myśli liryka

W przypływie boskiego szału,
Co przybywa z blaskiem księżycem .
Wylałam na papier ton jadu
I kolory własnych flaków.

Ha!Popełniłam improwizację!
Czy wielką?
To się okaże dnia następnego
Jak mnie już bóg i szał opuści
I wczorajsze wino wytrzeźwieje

Bóg już polazł
Ja słucham "Kazika"
A zegar tyka
Zegar wersów dotyka
Taka to- myśli -liryka

4 grudnia 2010

samo

samo się
tność poja
wiła

dnia będą tem
trochę cego mię
szarego mos dzy

innymi wartymi wschodu

12 listopada 2010

Reh

każdym oddechem
świadomym
powietrza

otulam Tobą płuca
dwadzieścia jeden razy na minutę
topnieję powoli
z zapominania
bo już zapominam

muszę Ciebie szukać
w szepcie powietrza
mieszasz mi się z tym powietrzem
które Cię nie znało
- ale przecież trzeba

każdym oddechem
( być ) świadomym
powietrza

21 października 2010

21.10.2010

Uwaga, podaje się wszem i wobec do powszechnej wiadomości, iż w dniu dzisiejszym na mocy nadanej nam przez Radę Starszych MDKu:
-WRÓCILIŚMY DO WAS!
A więc, wzywamy wszystkich Warsztatowiczów - byłych, obecnych i przyszłych - do powrotu, przyjścia i nadejścia. Ci, którzy wiedzą, niech piszą i zamieszczają na blogu swoje teksty. Ci, którzy nie wiedzą zaś, niech przybędą na Warsztaty, to się dowiedzą. Witamy Was wśród żywych i piszących. Czekamy, aż los, przeznaczenie, fatum czy jak tam go zwać, sprowadzi Was na Warsztaty. Czekamy całą kompanią we wtorki i czwartki od piętnastej do do szesnastej trzydzieści.
Niech twórcza moc będzie z Wami, a Wy bądźcie z nami!

28 lutego 2010

***

przy Tobie
nie muszę się wstydzić
zbyt jasnej skóry
za długich rzęs

mogę boso
po podłodze
szeptać Ci

przelatują jasne ćmy
łuszczy się światło z grzejników
a my wnikając w siebie przez skórę

nie mówimy

27 lutego 2010

dialog nieudany

ten letni napój pokrywa moją planetę
błękitną lub zieloną, zależnie od patrzenia
nie odbierzesz jej pływu i wpływu

te perkalowe markizy tylko trochę odbijają twoje światłocienie

na łące makówek siedziała dziewczyna
gdzieś obok burzykiel pogryzał jej stopy
w niczyim oku nie było zdziwienia

w astralnym oceanie amoniaku
coś mówi identyczne słowa
moje
twoje
i nie twoje

jak do tego doszło

zaczerwieniony pułap
puch - nie do pojęcia
rzęsy bez chrzęstu bez szans na przyszłość

nie ma polany
są wraki samolotów wnętrza industrialne
a gdzieś nad ranem może piwnica
grzechu po sufit może gęściej

jak do tego doszło

25 lutego 2010

*** ("nie mówimy ani słowa")

nie mówimy ani słowa
i to dobrze

bo przecież słowa składają się z literek
które wymyślił kto inny

naszym językiem
ciężko się posługiwać

ale warto zgłębić
kopalnie frazeologii
tomy słowników tematycznych
i gramatyki soczyście opisowej
a także skomplikowaną naszą składnię

choć instytut mówi że to akurat betka

A. #3

jeśli wyrzekniemy się rajskich ptaków z dymu
nasze ramiona okryje kaszmirowy szal
wybierzemy jego zapach

i będziemy jeść
i jeść

A. #4

może warto spróbować
chwycić każde z marzeń za włosy

wgryźć się w skórkę pomarańczy
miast zachowawczo ją podrzucać

wstyd

ktoś nic nie powiedział
ktoś szukał słów
idiota
ktoś szukał argumentów
przebierał palcami w miałkości rozumu

patrzyli na jedną i tę samą chwilę
zdarte kolano
powieki opuszczone
smarki mocz

nie chcę znać słowa
w którym by zawarto sumę całego wstydu

21 lutego 2010

Porządek potrzebny!

W ostatnim czasie podczas kontemplacji zawartości niniejszego bloga, dostrzeżono pewne nieścisłości w konstrukcji graficznej i nieład wyzierający z każdego kąta. Wystosowana zatem zostaje petycja o odświeżenie szaty graficznej oraz uporządkowanie ogólnie widocznego rozgardiaszu.
W razie braku jakichkolwiek zastrzeżeń w ww. kwestii, sprawa zostanie podjęta niezwłocznie.

PS.:Blog warsztatowy coraz szybciej pogrąża się w mroku zapomnienia. To są nasze literackie dokonania, o które powinno się dbać, a nie traktować jak (odpowiednie wpisać samemu). Proszę o dyskusję na ten temat, lub ( w przypadku braku dyskusji)niemą aprobatę na uporządkowanie i archiwizację obecnych postów.

2 lutego 2010

„Willst, feiner Knabe, du mit mir gehn?”
Wolfrang Göthe „Erlkönig”


Na ustach zostają mi nuty Twojego zapachu
znam już jego smak
gorzki akord alkoholu

przymykam na moment powieki
przez sen czuję-
to tylko kwiaty
to kwiaty a nie Ty

noce zdarzają się bardzo rzadko
pachnące jaśminem i opium
pachnące rumiankiem mojej skóry
noce zdarzyły się dwie

chcesz, słodki chłopcze,
czy chcesz iść ze mną?

Odpowiada mi jasny błysk na dłoni
tak jak tego chciałam

29 stycznia 2010

27 stycznia

pomiędzy stajnią dla konia
śmierci
śpimy we trzech
głod-mord i katorga

otwieramy dżumiaste dymnice
skalpelem w kolorze wschodzącego słońca
a potem
dla niepoznaki
przysypujemy go palonym wapnem

idziemy do krematoriów
a tam
bawimy się w chowanego

granica zabawy
to nienawiść
i człowieczeństwo

pamięć
pamięć
doświadczenie

19 stycznia 2010

A-song

Mojemu mężczyźnie
biel mojej bielizny
przypomina żagle

śmieję się z tych wspomnień
w nich ja jestem Galerą
z kolorem włosów w zachodzie słońca

prześcieradła unoszą się wysoko
wybrzuszone wiatrem
jak samotne matki
na języku czuję sól

ten nasz taniec
dwóch cieni chwytania się za ręce
zaczynamy od nowa

falami
czuję
przypływa

30 grudnia 2009

Głodowe Igrzyska

Czerwcowym kwieciem obsypana
jest klinga mego noża
udaję, że to kwiaty
nie widzę krwi
szczęśliwy, bo jesteś tutaj
chyba mnie nie dostrzegasz
nie rozumiesz, co chcę Ci przekazać
ale to nic
wystarczy, ze jesteś obok
twoja głowa na mym ramieniu
i ciepło w naszym śpiworze

29 grudnia 2009

A. #2

czasem z racji póznej godziny
musze urywac
- do jutra -
twój glos

potem w mojej samotnosci
najezonej s z e p t a m i i trzaskiem

prosze. niech. wiatr.

bawisz sie ogniskowa moich mysli

25 grudnia 2009

W granatowych rekawiczkach stała smierć na przystanku,
omotana szalikiem zakreslała krzyzyki na karteczce
-ta już dziś, a ten jeszcze jjeden dzień.
Była ładną kobietą o pustych oczach,
na tym przystanku czeka sie na tramwaj, tłumaczyła
kobieta pewnej dziewczynce.
Wielu z nich jedzie na Basztową,
my wysiadamy wcześniej,
a dla niektórych to podróż na kres zycia
po kolorowych ulicach Krakowa

16 grudnia 2009

***

drobną rosą płonie
babie lato
poruszane mysimi ogonami
kreski jak pod oczami
z tuszu i cienia

henną ozdabiam ciało
które jest tylko trochę ciemniejsze
niż w dniu w którym je poznałeś
bardziej niecierpliwe

kiedyś krzyczałam w nocy
zbudzona z czarnego snu
który za każdym razem wracał
śniony od końca

teraz nie krzyczę przez sen
zamykam usta w twoich dłoniach

babie lato
wirując na wietrze
wplątuje nas w siebie

14 grudnia 2009

niebo

widziałem wielkie niebo

z bliska widać wyraźnie
ostro
kłująco

nie nakładasz filtru
to dobrze/choć tyle

zostaną tylko moje przekłamania

widziałem niebo tak wielkie
że sama idea horyzontu
była niedorzeczna